Polska Parafia Katolicka pw. Matki Boskiej Częstochowskiej z Jasnej Góry w Ludwigsburgu
Polska Parafia Katolickapw. Matki Boskiej Częstochowskiej          z Jasnej Góry w Ludwigsburgu                                    

   Śladami Ślązaków w Teksasie

wrzesień 2017

Kolejną naszą podróżą były płd. stany USA - Georgia, Alabama, Luizjana, Missisipi, Texas, Floryda. W Teksasie, zapoznając się z bogatą historią tej krainy natrafiliśmy na gorący polski ślad. Jadąc od San Antonio, niedaleko Kernes City, pojawiły się tablice z polskobrzmiącymi nazwami: Pawelekville, Cestohowa, Kosciuszko i wreszcie Panna Maria, która była naszym celem. O tej ostatniej dowiedziałem się już dawno, czytając wiele o pierwszych emigrantach na ziemi amerykańskiej ze Śląska należącego wtedy do Prus, gdyż w połowie XIX wieku Polska nie istniała. Chcę zapoznać czytelników Arki z niezwykle ciekawą historią polskiego osadnictwa w Teksasie. Wjeżdżając do wioski Panny Marii, z daleka ujrzeliśmy kościół Niepokalanego Poczęcia NMP, a wielkie napisy na silosie: „Witamy - Panna Maria, Texas” – bardzo nas wzruszyły.

Przy wjeździe do "Panny Marii" - z synem Pawłem Szkoc (nasz starszy ministrant w latach 1994-1999) z żoną

Na domach widniały reklamy: Pilarczyk - historical society, F.V. SNOGA GAS & OIL. Mijaliśmy też polskie hotele i nowo powstający Panna Maria Heritage Center (Centrum dziedzictwa). A gospoda to oczywiście - Moczygemba Place. W kościele, obok religijnych, widać było tylko akcenty polskie. To uderzyło nas szczególnie. Na zmurszałych nagrobkach obok kościoła, widniały dziesiątki staropolskich, typowo śląskich nazwisk. To było niesamowite, bo sam jestem Ślązakiem, a serce moje bije po polsku.

Towarzystwo historyczne w Pannie Maii - V. Pilarczyk

Śląski kapłan - pionier polskiego osadnictwa w Teksasie.  W 1851 r pierwszy katolicki biskup w Teksasie z Galvestone, Jean-Marie Odin, szukał misjonarza - kapłana, który mógłby zająć się posługą kapłańską wśród niemieckojęzycznych katolików, pierwszych osadników w nowym stanie USA. W Teksasie, po zakończeniu wojny Meksyku z USA 1846-48, mocno rozwijało się osadnictwo niemieckie. Podróżując w tym celu po Europie, biskup Odin trafił w końcu na franciszkanina, ks. Leopolda Moczygembę, który znał świetnie niemiecki i podjął się tej misji.

Franciszkanin Leopold Moczygemba pochodził z Płużnicy Wielkiej na Górnym Śląsku koło Toszka. Uczył się w Gliwicach i w Opolu, a następnie w Rzymie. Tam wstąpił do zakonu franciszkanów.  W 1852 roku ochoczo odpowiedział na apel pierwszego teksaskiego biskupa. Młody, 28-letni Ślązak ruszył nieść Dobrą Nowinę wśród rodowitych Niemców mieszkających niedaleko San Antonio. Jednocześnie Moczygemba utrzymywał żywe korespondencje z braćmi, którzy pozostali na Śląsku i zajmowali się rolnictwem. Od nich dowiedział się, że w rodzinnych stronach panuje wielki nieurodzaj i głód. Leopold stwierdził, że Texas to dobre miejsce dla jego krewnych klepiących biedę na Śląsku. Franciszkanin zachęcał swoich braci do podróży przez ocean, gdzie „żyznej” ziemi było pod dostatkiem. Pisał im w listach: „ziymi je, wiela kto bydzie chcioł” (ziemi jest tyle, ile kto będzie chciał). Te argumenty trafiły na podatny grunt. Jego ziomkowie ledwo wiązali koniec z końcem. Mieli małe gospodarstwa, za to wiele dzieci – ks. Leopold Moczygemba miał siedmioro rodzeństwa i z myślą o nich pisał swe listy. Nabył ziemię dla swoich krewnych za niewielką kwotę w dolinie rzeki Cibolo. Opolscy chłopi właśnie zostali

uwolnieni z więzów poddaństwa, a pruskie prawo uregulowało kwestię opuszczania wsi i wyjazdów z państwa.

 

Wszystko sprzyjało emigracji. Bracia Leopolda: Antoni, August, Jan i Józef – zdecydowali się na śmiały krok. Razem z rodzinami i sąsiadami udali się w nieznane, szukać lepszego jutra.  Za sprawą jednego franciszkanina, ojca Moczygemby, za ocean ruszyła cała fala emigrantów ze Śląska a potem także spod Krakowa.

W roku 1854 grupa ok. 150 pionierów, głównie młodych małżeństw z dziećmi, dała się skusić wizją bezkresnych przestrzeni Teksasu. Najpierw dotarli pociągiem do Bremy, a potem popłynęli towarowym żaglowcem do portu Galveston. Statki takie woziły towar do Europy, a z powrotem woziły biednych emigrantów. Warunki podczas podróży były bardzo trudne. Stłoczeni pod pokładem, przy braku sanitariów. Niektórzy zmarli w czasie tej wyczerpującej podróży. Po 9 tygodniach pierwsi Śląscy Polacy pełni nadziei na lepszą przyszłość wylądowali w południowym Teksasie. Ku wielkiemu rozczarowaniu nie zastali tam ojca Leopolda, który zostawił jedynie list ze wskazówkami, dokąd mają się dalej udać. Ciągle dołączali do nich nowi emigranci ze Śląska. Zaczęto organizować wyprawę w głąb nieznanego lądu, do nowej „ziemi obiecanej”.        

Tablica pamiatkowa

Ruszyli pieszo na zachód przez prerię.  Na meksykańskich dwukołowych wozach wieźli swój przywieziony z domu dobytek, nasiona do upraw, zakupione na miejscu narzędzia rolnicze oraz żywność. 800 mężczyzn, kobiet i dzieci, nieliczni idąc w butach, reszta boso, przebyli 200 mil (ok. 320 km) do swego nowego miejsca pobytu. W drodze rodziły się dzieci. Niektórzy zmarli w drodze z głodu i wycieńczenia. Po 2 tygodniowym marszu przybysze spotkali się z ojcem Leopoldem i już razem z nim dotarli do celu, a miejsce to stało sie zalazkiem wsi, którą nazwali Panna Maria.

Kościół p.w. Niepokalanego Poczęcia w Panny Marii

Początek osady Panna Maria ściśle wiąże się z Bożym Narodzeniem i głęboką polską religijnością śląskich emigrantów, dlatego warto przyjrzeć się jej korzeniom.

 

Symbolicznym początkiem osadnictwa była Pasterka 24. grudnia 1854r, odprawiona przez ojca Leopolda pod dębem, który rośnie po dzień dzisiejszy. Tak założono pierwszą polską osadę w USA - wioskę o nazwie Panna Maria.

Narodzenie Jezusa powiązano z imieniem Jego Matki.

Pierwsza Msza świeta na obcej ziemi - Pasterka pod dębem 24.grudnia.1854

Teksas okazał się być daleki od ziemi obiecanej. Osadników czekały trudy i niebezpieczeństwa: nękały węże, malaria, powodzie i susze oraz włóczędzy. Wskutek trudnych warunków bytowania populacja osadników zmniejszyła się w ciągu 50 lat ze 120 do 80 rodzin. Obecnie, w osadzie mieszka zaledwie ok. 100 osób. Organizujący się w nowym kraju Ślązacy, natrafili na poważny problem – Teksas leży w diametralnie innym klimacie niż Opole, na szerokości geograficznej Egiptu. Ziemię należało karczować, a ziarno przywiezione z ojczyzny nie nadawało się do uprawy. Głód zaglądał im znowu w oczy. Niewielka grupa 16 rodzin wyjechała do Bandery (dziś dzielnica San Antonio) w poszukiwaniu lepszych warunków życia, gdzie w 1855r założono kościół św. Stanisława, który stoi do dzisiaj. Inni, wspólnie z niemieckimi osadnikami założyli miasteczko St. Hedwig przy Martinez Creek z kościołem Zwiastowania NMP. Rozgoryczenie pozostałych mieszkańców w Pannie Marii, kierowało się przeciwko ks. Moczygembie. Ojciec Leopold, który pod dębem odprawiał pierwszą mszę, kilka lat później musiał uciekać przed wściekłymi parafianami bo chcieli powiesić go na tym drzewie, pod którym śpiewano kolędy. Dziś stoi tam pomnik ku pamięci ojca Moczygemby, który resztę życia spędził na północy Stanów, gdzie w 1879 r założył polskie seminarium św. Cyryla i Metodego w Orchard Lake (Detroit). Dziś uważa się go patriarchą polskiej emigracji w USA.

Historyczny dąb - na pierwszym planie z lewej grób Ojca Leopolda Moczygemby 

Mieszkańcy Panny Marii oraz innych osad z czasem nauczyli się żyć w nowych warunkach. Osadnikom pomagali Meksykanie i ludność czarnoskóra. Uczyli Ślązaków m.in. uprawiać bawełnę i trzcinę cukrową, piec kukurydziany chleb. Wśród śląskich osadników nie rozwinął się rasizm tak powszechny w płd. Stanach. Osadnicy radzili sobie coraz lepiej. Wiele musieli zmienić w kwestii strojów. Symbolem ich obcości kulturowej były tradycyjne, śląskie, filcowe kapelusze. Najwięcej zamieszania wywołały suknie Ślązaczek. … „Stroje nasze wiejskie służą tutejszym ludziom na wyśmiech i są przyczyną grzechu” – pisał ks. Leopold w liście w 1855 r do siostry pozostałej w kraju. „Spódnice Ślązaczek miejscowi uznali za nieprzyzwoite, gdyż kończyły się 5 do 10 cm powyżej kostki, odsłaniając ich zdaniem zdecydowanie za dużo. Jak widać obyczaje bardzo się zmieniają” …

Mieszkańcy Panny Marii z roku 1890

W ciągu kilku lat, do Teksasu wyjechało ponad 2300 Ślązaków. Zaroiło się tam nie tylko od Moczygembów, ale też Jaintów, Dupników, Pierdolów, Kowolików, Korzekwów, Poloków, Dziuków i Jarzombków. W Panna Maria panował coraz większy tłok więc osadnicy zalewali także okoliczne miejscowości. Było ich całe mrowie i czuli się zupełnie jak u siebie. Zmieniali też nazwy osad – Martinez stało się Jadwigowem, a St.Joe - nową Czestochową. Polacy zakładali też nowe wioski;  Pulaski, Kosciusko, Cotulla, Pavelekville, Bandera, Falls City, Yorktown. Każda z nich posiada do dzisiaj swój katolicki kościół, który jest depozytem polskości w Texasie. Tak oto wśród suchego krajobrazu Teksasu narodziła się w okolicach San Antonio Polska w miniaturze. Frederic Law Olmsted opisywał w tamtym czasie Teksańczyków, a osadników z Panna Maria i okolicy, scharakteryzował krótko: Colony of Silesian Poles”.  Nikt nie wypierał się swojego pochodzenia i kultury. W pierwszych latach śląscy Teksańczycy często borykali się z napadami Indian. W 1855 roku autochtoni przeprowadzili nocny atak, w którym ranę postrzałową odniósł pochodzący z Opolszczyzny Albert Haiduk. Jego żona w ciemnościach – niczym doktor Quinn – wydobyła grot strzały kozikiem, ratując mu życie. Problemów było więcej. Pochodzący z Podola proboszcz Bakanowski, pod koniec lat 60-ych XIX wieku narzekał, że: „Sądy stosują podwójne standardy, każąc surowo Ślązaków za wszelkie przewiny, natomiast innym nacjom pobłażając”. Dopiero uzbrojenie przez Pannamarian 100 kawalerzystów sprawiło, że przestano ich traktować jak obywateli drugiej kategorii. Wielu Ślązaków wzięło udział w wojnie secesyjnej, po stronie Południa. Jeden z weteranów, Piotr Kiolbasa, przeniósł się później do Chicago i został pierwszym polonijnym posłem do parlamentu stanu Illinois i czołowym politykiem Polonii Amerykańskiej. Co ciekawe, jego ojciec Stanisław był posłem Zgromadzenia Narodowego w Berlinie, mimo, że nie znał języka niemieckiego. Teksańscy Ślązacy uparcie izolowali się od innych nacji, długo zachowując rodzimą mowę i obyczaje. Na początku XX wieku oceniano, że język, którym się posługiwali był nawet bliższy polszczyźnie, niż ten jakiego w tym czasie używali ich pobratymcy w pruskim Śląsku. „Dalej rządzili” czyli gadali w śląskiej gwarze spod Opola. Dziś tylko najstarsi mieszkańcy znają pojedyncze słowa i zwroty po śląsku, na co dzień mówią po teksańsku.

Kosciół p.w. Św. Anny w miejscowości Kosciuszko

San Antonio (gdzie także spędziliśmy dwa dni) - 13 września 1987 św. Jan Paweł II spotkał się z polskimi Ślązakami, których przodkowie w poszukiwaniu lepszego jutra przyjechali za chlebem.

Pewna starsza pani, mieszkanka z Panny Marii w swoich pamiętnikach pisała jeszcze w XIX, że: „Nie za bardzo wiedziałam co to jest Śląsk, ale zawsze wiedziałam co to jest Polska”, chociaż Polska wtedy nie istniała. Tak ją wychowano w domu rodzinnym.

 

Przejeżdżając przez Pawelekville

Na pomniku ojca Leopolda Moczygemby, który zmarł w 1891 w Dearborn, można dziś przeczytać cytat z jego listu do ojca Semenenko: „Jako Szlązak mam więcej polskiego uczucia jak wysłowienia”  Ciekawe, ilu z nas emigrantów w Niemczech mogłoby się szczerze dzisiaj podpisać pod tym zdaniem?                                                                                                                                                     Stanisław Szkoc<< 

Biuro parafialne jest jedno dla wszystkich

Katolików uczęszczających  na Msze św.

w Heilbronn, Ludwigsburg i Bad Mergentheim. Wszelkie dokumenty powinny być składane w sekretariacie:

Polska Parafia Katolicka

Polnische Katholische Gemeinde
Moldaustr. 20
71638 Ludwigsburg

Tel: +49 (0)7141 893369

Mobil: +49(0)17641570553

Fax: +49 7141 893368
E-Mail:parafia.lb@web.de

 

Godziny otwarcia      biura parafialnego          

Od 23 maja 2018r.do 05 czerwca 2018r. biuro parafialne zamknięte. W pilnych sprawach proszę dzwonić:

sekretarka: 017641570553  lub

ks. Proboszcz: 01775571367

Sekretariat

Środa    13:00-17:00

Czwartek 10.30 -  15.00

Piątek     17:00 -  18:00

 

Ksiądz Proboszcz

Sobota     17:30 - 18:00

Niedziela  9:30 -10:00

 

Druckversion Druckversion | Sitemap
© Polnische Katholische Gemeinde in Ludwigsburg

Diese Homepage wurde mit 1&1 MyWebsite erstellt.