Polska Parafia Katolicka pw. Matki Boskiej Częstochowskiej z Jasnej Góry w Ludwigsburgu
Polska Parafia Katolickapw. Matki Boskiej Częstochowskiej          z Jasnej Góry w Ludwigsburgu                                    

Nasze wspomnienia z  pielgrzymki do Rwandy

 

Zakątek na Czarnym Lądzie

Dzisiaj, gdy w swoich wygodnie urządzonych europejskich domach znowu oddajemy się naszym codziennym sprawom, a w wolnych chwilach segregujemy wspomnienia zatrzymane w kadrach filmów i w kolorach zdjęć, wklejając je do pamiątkowych albumów prezentujących odbyte podróże,   gdy z pielgrzymich butów strząsnęliśmy już ostatnie pyłki czerwonej glinki, Afryka wcale nie blednie, nie staje się rozmytym obrazem. Przeciwnie, wraz z upływającym czasem jawi się coraz wyraźniej w pięknych, radujących serce widokach, a słowo: Rwanda, które przed naszą pielgrzymką było dla wielu tylko nazwą własną kraju wielkości przeciętnego polskiego województwa lub niemieckiego Landu, zyskało wielką głębię wypełnioną niezliczonymi kolorami, zapachami, dźwiękami, uśmiechem spotkanych na pielgrzymim szlaku ludzi. To małe afrykańskie państwo podarowało nam wiele niezwykłych doświadczeń. Były one dla każdego głębokie i przejmujące, ale zapewne różne, tak jak różni byliśmy my, podróżujący wspólnie w dwudziestoosobowej grupie. Mówią, że ile by nie pisać, Afryki nie da się opisać, trzeba ją przeżyć. Mieliśmy tę łaskę i niezwykły dar dotknięcia jej wszystkimi zmysłami. Co zostawiło w nas to doznanie? Jakie refleksje wzbudziło w naszych sercach?

Wędrowaliśmy drogami Rwandy z południa na północ, ze wschodu na zachód i z powrotem. Dane nam było poznać jej florę i faunę, dostrzec pofałdowane poletka uprawiane nadal z użyciem motyki i maczety, wznieść się serpentynami w góry, przejrzeć się w tafli jezior. Większość rwandyjskich krajobrazów widzieliśmy zza szyb autokaru. Przejmujące wrażenie robiły kontrasty tej pięknej ziemi, która, dostatnia w bogactwa naturalne, nie wszystkim mieszkańcom potrafi zapewnić godne życie, gdzie brakuje ujęć wody pitnej i ludzie pokonują wiele kilometrów pylistych dróg, by jej nabrać do plastikowych pojemników, gdzie małe bosonogie dzieci noszą na plecach swoje młodsze rodzeństwo i przysiadając w przydrożnych rowach, pilnują kóz, bardzo często najważniejszych żywicielek rodziny. Jadąc, widzieliśmy zapracowanych mieszkańców wysoko położonych wsi, idących pieszo i transportujących na głowie różne potrzebne do życia artykuły: drewno, owoce, rośliny dla zwierząt. Mijaliśmy dzieci szkolne w jednakowych mundurkach, wracające do domu, gotowe w każdej chwili odwzajemnić uśmiech, który im posyłaliśmy. Niejednokrotnie zawstydzał nas ogrom serdeczności i pokory Rwandyjczyków, którzy mając tak niewiele, nie tracą radości i otwartości.

Wyruszyliśmy do Afryki, niosąc w sercu różne intencje. W drodze pragnęliśmy umocnić naszą wiarę, rozniecić żar Bożej miłości w uczynkach dobra, darować swój czas drugiemu człowiekowi, zacieśnić więzy braterstwa. Naszym wielkim pragnieniem było pokłonienie się Maryi Pannie w Kibeho. Na początku wędrówki niewiele wiedzieliśmy o tym Sanktuarium. Przeróżnie mieliśmy o nim  wyobrażenia. Dopiero docierając do celu, uzmysłowiliśmy sobie, jak wielkie ma znaczenie dla narodu rwandyjskiego, Czarnego Kontynentu i całego świata. Ta, położona na wysokości prawie 2400 metrów ponad poziomem morza, wioska znajdująca się z dala od turystycznych szlaków, do której można dojechać jedynie krętymi ledwie utwardzonymi drogami, była w latach osiemdziesiątych świadkiem Objawień Maryjnych, które nabrały szczególnego znaczenia kilkanaście lat później, gdy Rwandyjczycy przeżyli bratobójczą wojnę, pochłaniającą w ciągu stu dni milion ludzkich istnień. Będąc w tym szczególnym miejscu, mogliśmy uczestniczyć wraz z czarnoskórymi chrześcijanami w radosnej niedzielnej Eucharystii. Otrzymaliśmy przywilej stąpania po posadzce dawnej sypialni dziewcząt, w której trzy z nich, wówczas kilkunastoletnie uczennice żeńskiej szkoły z internatem mieszczącej się na wzgórzu, widziały Matkę Bożą i rozmawiały z Nią, przekazując Jej orędzie dla świata. Mogliśmy ponadto porozmawiać z Natalią - jedną z widzących Marię dziewcząt, która uczyniła nam ten zaszczyt i zechciała się z nami spotkać, aczkolwiek zazwyczaj stroni od grup pielgrzymów. Obecnie w prawym rogu jej dawnej sypialni wznosi się piękna figura Matki Bożej Słowa. Smukła postać o smagłej cerze i afrykańskich rysach, ubrana w białe powłóczyste kitenge i niebieski płaszcz okrywający ramiona, zaprasza przybywających do Sanktuarium i nieustannie ogarnia ich swoim łagodnym spojrzeniem. W autokarze często towarzyszyła nam pieśń rozpoczynająca się od słów: "Jest zakątek na tej ziemi, gdzie powracać każdy chce…”. Myśli biegły wówczas do Królowej Narodu Polskiego, która cześć odbiera na Jasnej Górze. W Kibeho przyszło olśnienie, że ta mała górska miejscowość jest takim zakątkiem, do którego pragną przychodzić Rwandyjczycy, gdzie króluje ich Czarna Madonna. – ta sama Matka Zbawiciela nas wszystkich.

Przemierzając rwandyjskie szlaki, docieraliśmy do misji pallotyńskich rozsianych po kraju. Wszystkie budziły nasz zachwyt i podziw pięknym utrzymaniem, dbałością o estetykę, porządek i należny takim miejscom szacunek. Ujrzeliśmy wykonaną ogromną pracę i trud posługujących w nich Ojców Pallotynów. Zobaczyliśmy oddanie Ojców, głębokie zrozumienie potrzeb Rwandyjczyków i nieustanne wychodzenie im naprzeciw w czasie pokoju - w szkołach, punktach medycznych, ośrodkach kultury i podczas wojny, gdy trzeba było pocieszać, leczyć poranione serca, grzebać zmarłych. Bez tak wielkiej miłości i poświęcenia misjonarzy, ich czasu, zapału, zdrowia, życie rdzennych mieszkańców Rwandy byłoby o wiele trudniejsze. Kilka dni mieszkaliśmy w Kabuga, na terenie misji, w której szeroko rozpowszechniony jest kult Bożego Miłosierdzia.  Za każdym razem, niezwykłym przeżyciem była Msza święta odprawiana w kościele, gdzie ponad ołtarzem umieszczony jest obraz Jezusa Miłosiernego opatrzony napisem w języku kiniarwanda: ”Jezu, ufam Tobie” To wielka radość dla nas, że przesłanie siostry Faustyny przynosi owoce w kraju tak dalekim od naszej Ojczyzny.

         O misjonarzach pracujących na Czarnym Lądzie, posługujących wsród ludu Afryki, oddających mu entuzjazm, siły, najpiękniejsze lata swojego życia, mówi się: "Dzieci Tej Ziemi” Poznaliśmy wspaniałe "Dziecko Tej Ziemi”- Padre Stani - człowieka charyzmatycznego, niezwykle pięknego w swojej posłudze, od niemal trzydziestu lat pracującego dla Rwandy. Dziękujemy Mu za dar przebywania z Nim, za radość ze wspólnego doświadczania uroków afrykańskiej ziemi, nieustanne towarzyszenie, niespożytą siłę i niegasnącą chęć pomocy, za mądrość każdego słowa i serdeczną gościnność, której nieustannie doświadczaliśmy, za nieopisany spokój człowieka spełnionego. Nie udałaby się tak pięknie ta podróż, wręcz nie zaistniałaby nawet w  najśmielszych marzeniach, gdyby nie pomysł wyprawy i ogromne zaangażowanie organizacyjne naszego wiernego druha w pielgrzymim trudzie - Mirosława, który czuwał, by wszystko przebiegało idealnie, by niczego nie brakowało i, by każdy czuł się szczęśliwy oraz  wielkie serce, empatia i otwartość na potrzeby drugiego człowieka, naszego Księdza Piotra - niestrudzonego towarzysza na wędrownym szlaku. On nas zapalił do tej pielgrzymki, uświadomił potrzebę pomagania i dzielenia się z uboższymi. Ksiądz Piotr był wspaniałym przewodnikiem duchowym, nakłaniając do refleksji, napominając i rozweselając. Składamy Obu za ten wspólny niezwykły czas najserdeczniejsze podziękowania.

Sobie wzajemnie także dziękujmy, mówiąc najprościej: ”Dobrze, że jesteś”, dobrze, że byłeś, byłaś tam, że mogliśmy wzajemnie doświadczyć swojej obecności pośród piękna rwandyjskich chwil. Wróciliśmy do domów bezpiecznie i szczęśliwie. Każdy sam musi znaleźć w sobie odpowiedź na pytanie: Co we mnie zmieniła pielgrzymka do Rwandy, czy może przemieniła serce, czy otworzyła szerzej oczy na potrzeby innych, czy może zapaliła do nowych wyzwań w stawaniu się piękniejszym człowiekiem? A tymczasem spełniajmy się w codzienności: pracujmy, pomagajmy, dziękujmy, doceniajmy każdą chwilę naszego życia i módlmy się, bo jak mówił Albert Schweitzer: ”Modlitwy nie zmieniają świata, ale zmieniają ludzi, a ludzie zmieniają świat”.

 

Aleksandra Jaworska – Szostak 

 

 

 

 

Biuro parafialne jest jedno dla wszystkich

Katolików uczęszczających  na Msze św.

w Heilbronn, Ludwigsburg i Bad Mergentheim. Wszelkie dokumenty powinny być składane w sekretariacie:

Polska Parafia Katolicka

Polnische Katholische Gemeinde
Moldaustr. 20
71638 Ludwigsburg

Tel: +49 (0)7141 893369

Mobil: +49(0)17641570553

Fax: +49 7141 893368
E-Mail:parafia.lb@web.de

 

Godziny otwarcia      biura parafialnego          

 

Od 02 sierpnia 2018r.   do 17 sierpnia 2018r. biuro parafialne zamknięte.       W pilnych sprawach proszę dzwonić

Ks. Piotr Janaszczyk: 015207484601

Sekretariat

Środa    13:00-17:00

Czwartek 10.30 -  15.00

Piątek     17:00 -  18:00

 

Ksiądz Proboszcz

Sobota     17:30 - 18:00

Niedziela  9:30 -10:00

 

Druckversion Druckversion | Sitemap
© Polnische Katholische Gemeinde in Ludwigsburg

Diese Homepage wurde mit 1&1 MyWebsite erstellt.